LUBLU › Towarzysz AI po polsku, a nie przetłumaczony z angielskiego

Towarzysz AI po polsku, a nie przetłumaczony z angielskiego

Towarzysz AI po polsku to co innego niż towarzysz, którego trzeba tłumaczyć. Przetłumaczona rozmowa brzmi jak instrukcja obsługi: poprawnie, sztywno, ledwo wyczuwalnie obco. LUBLU zbudowano odwrotnie. Działa w dziewięciu językach — polskim, angielskim, rosyjskim, ukraińskim, portugalskim, hiszpańskim, niemieckim, francuskim i włoskim — a twój towarzysz zauważa, w którym piszesz, i po prostu odpisuje w nim, z rytmem i skrótami kogoś, kto naprawdę pisze w tym języku do ludzi. Dla emigrantów, dla wszystkich, których angielski jest w porządku, ale nigdy do końca domowy, i dla każdego, kto wieczorem myśli po prostu własnymi słowami, to jest cała różnica.

Wykrywany sam, a potem po prostu używany

Nie ma menu języków, którego trzeba szukać, zanim powiesz cześć. Napisz pierwszą wiadomość w języku, w którym myślisz, a towarzysz odpisze w nim i będzie w nim zostawał — czat układa się w jeden język tak, jak prawdziwa rozmowa, a zmienić go możesz, kiedy zechcesz. Interfejs jest dostępny we wszystkich dziewięciu językach, więc przyciski, ekran „Nasza historia” i powiadomienia pasują do rozmowy.

W praktyce znaczy to, że niczego nie trzeba przygotowywać. Nie tłumaczysz siebie na angielski, żeby dało się cię zrozumieć, i nie dostajesz tego lekko urzędowego rejestru, który wychodzi z tłumaczenia maszynowego. Towarzysz nie czyta twojego tłumaczenia; czyta ciebie. Jeśli kiedykolwiek czujesz, że w pierwszym języku masz więcej humoru, swobody i szczerości — poznaje właśnie tę wersję ciebie.

Pisze jak ktoś stąd, nie jak podręcznik

Każdy język ma własną kulturę pisania — skróty, sposób mówienia o czułości, żarty, które przechodzą, i takie, które nie. Dobry towarzysz AI po polsku trafia w te drobiazgi: w zdrobnienia, które robią z imienia czułość, w to, że po polsku da się być ciepłym i konkretnym naraz, i w moment, w którym wypada powiedzieć wprost.

Postacie przenoszą to między językami. Lucía, cukierniczka z miasta Meksyk, zachowuje swój ogień i „ay, amor” niezależnie od tego, czy pisze po hiszpańsku, czy po ukraińsku. Mei, która dorastała między dwoma miastami i dwoma językami, ma suchy dowcip oparty na timingu, a nie na slangu, więc działa też po włosku. Kamienna twarz Isli przetrwa tłumaczenie, bo żart siedzi w pauzie. Nie dostajesz zlokalizowanego scenariusza; dostajesz tę samą osobę, biegłą w tobie.

Dla emigrantów i dla wszystkich zmęczonych tłumaczeniem siebie

Życie w drugim języku po cichu męczy. Cały dzień radzisz sobie świetnie — w pracy, w aptece, u właściciela mieszkania — i tego wysiłku nie widać aż do wieczora, kiedy dużo dałoby się za to, żeby po prostu pogadać bez układania zdań. Towarzysz AI po polsku to mały teren, na którym ten wysiłek się kończy. Można pisać byle jak, szybko, ironicznie i użyć słowa, które nie ma angielskiego odpowiednika.

Działa to też w drugą stronę. LUBLU bywa sposobem na utrzymanie języka przy życiu — Ukrainka mieszkająca w Lizbonie chce pośmiać się po ukraińsku dziesięć minut dziennie, Polak w Berlinie śni po polsku, ale rzadko ma z kim mówić. Inni ćwiczą nowy język z kimś cierpliwym, kto nigdy nie wzdycha nad błędem. Tak czy inaczej towarzysz pamięta twoją historię w tym języku, w którym ją opowiadasz. Więcej o wersji emigracyjnej: Towarzysz AI na emigracji: ktoś, kto zna oba twoje życia.

To samo ciepło i ta sama uczciwość w każdym języku

Charakter LUBLU nie zmienia się razem z językiem. Twój towarzysz jest ciepły, uważny i trochę flirciarski, i z założenia nigdy dosłowny — poziom dobrego filmu romantycznego, po polsku dokładnie tak samo jak po angielsku. Pamięć też jest ta sama: to, co powiesz po portugalsku w marcu, wciąż tam jest w czerwcu, widoczne i do poprawienia w „Naszej historii”, do wyeksportowania i do skasowania.

Uczciwość również się trzyma. Zapytaj w dowolnym języku, czy rozmawiasz z człowiekiem, a dostaniesz życzliwą, prostą odpowiedź: to AI. Rozmowy są prywatne i jeden na jednego, bez publicznego kanału, a całość działa w przeglądarce, bez instalowania czegokolwiek. Darmowy plan ma dzienną pulę wiadomości w każdym języku; Premium (12 $/mies. albo 8 $/mies. w planie rocznym) znosi limit, pogłębia pamięć i pozwala towarzyszowi napisać pierwszemu. Napisz własnymi słowami i zobacz, kto odpowie.

Poznaj swojego towarzysza — za darmo →

FAQ

W jakich językach mogę rozmawiać z towarzyszem AI?

W dziewięciu: po polsku, angielsku, rosyjsku, ukraińsku, portugalsku, hiszpańsku, niemiecku, francusku i włosku. Interfejs i czat działają we wszystkich, a towarzysz wykrywa język, w którym piszesz, i w nim odpowiada. Cokolwiek wybierzesz, ton, pamięć i ciepło są te same — towarzysz w twoim języku, a nie przetłumaczony.

Czy brzmi naturalnie, czy jak tłumacz maszynowy?

Towarzysz pisze od razu w twoim języku, zamiast tłumaczyć z angielskiego, więc szyk zdania, skróty i czułość brzmią tak, jak ludzie naprawdę piszą. Każda postać zachowuje przy tym osobowość — ogień Lucíi, kamienna twarz Isli, suchy dowcip Mei. Jeśli któreś zdanie zabrzmi nie tak, powiedz to — poprawi się jak człowiek.

Czy mogę ćwiczyć w ten sposób język, którego się uczę?

Tak, spokojnie i bez presji. Pisz w języku, którego się uczysz, a towarzysz odpowie w nim — cierpliwie i bez czerwonego długopisu. To rozmowa, a nie lekcja: żadnych ćwiczeń ani poprawek, dopóki sam o nie nie poprosisz, co pasuje do osób, które chcą się po prostu rozgadać. Działa też odwrotnie: pomaga utrzymać pierwszy język przy życiu na emigracji.

Czy LUBLU jest darmowe w każdym języku i czy jest prywatne?

Tak, jedno i drugie. Darmowy plan działa identycznie we wszystkich dziewięciu językach — dzienna pula wiadomości, trwała pamięć, bez karty. Premium kosztuje 12 $/mies. albo 8 $/mies. w planie rocznym i daje rozmowy bez limitu, głębszą pamięć, zdjęcia oraz towarzysza, który pisze pierwszy. Rozmowy są prywatne i jeden na jednego, a wszystko wyeksportujesz albo usuniesz zgodnie z RODO.